pomocy!-jak przekonać 11-latka do jedzenia?

Forum » Zdrowie i rozwój dziecka
Witam.
To nie mój problem właściwie, tylko ciotki, ale nie mogę patrzeć jak to dziecko się zatruwa.
S. jest szczuplutki, ale to nie kwestia tego, że nie je. Chłopcy w wieku szkoły podstawowej raczej są jak takie chodzące szkielety. Wszytsko co zjadają zaraz wybiegają/wyszaleją.
Chodzi tu o nawyki dotyczące jedzenia.
owoce- od najmłodszych lat (rok/2 lata) nie włożył do ust ŻADNEGO. Dla niego mają po prostu(tak sądze, bo wzdryga się na samą myśl o nich)obrzydliwą konsystencje.
warzywa-jak wyżej(w tym wszelkie sałatki)
masło-również jak wyżej (przez co problem jest z KAŻDEGO rodzaju kanapką, jeszcze nigdy nie zjadł takiej prawdziwej)
chelb bez masła nie wchodzi również w rachubę-on nie zje NICZEGO na zimno(także wszytsko co na kanapki odpada)

i teraz przerażająca lista tego co je(tak, można policzyć na palcach):
-parówki(gorące i tylko i wyłącznie z ketchupen)
-frytki(również muszą być z ketchupem)
-mięso(tylko smarzone)
i muszę tu zaznaczyć, że ma swoją jakby listę(co jest dla mnie nienormalne)które mięso je z chlebem, które z ziemniakami
-zupę tylko pomidorową
-kanapki ze smalcem lub czekoladą
-ciasta i słodycze
-chipsy, paluszki itp
-lody.
KONIEC

Na S. niestety trzeba jakiegoś SUPER sposobu. Znam go od urodzenia i wiem, że on z tego nie wyrośnie tak prędko.
ps. mają w tym wine rodzice dużą(niestety), ale jeśli nie dawaliby mu tego co chce, NAPAWDE chodziłby głody
w razie czego przecież może zjeść suchy chleb i już jest najedzony(taka jest jego teoria)

Błagam, pomóżcie.
28.01.2010 10:48
A może mała głodówka    Kiedyś w końcu zgłodnieje. Przecież to nie jest już takie malutkie dziecko. Katarzyna Mazur - Mroczek edytowała ten post 28.01.2010 11:15
28.01.2010 11:09
A może wspólne kucharzenie i potem degustacja? Wzorki i buźki na kanapkach są dobre dla trzylatka a tu pannica ma 11 wiosen... Można spróbować zaproponować Jej zabawę w gotowanie, potem jest szansa, ze się skusi na konsumpcję tego, co sama przyrządzi... Trzeba ją potraktować w dorosły sposób. No i co ważne. Nie kupować żadnych chipsów, czekoladek, batoników, bo to nie jest pokarm tylko paskuctwo.
a co do jej wyborów, co z czym je i w jakiej postaci.... Wybacz, ale ma prawo do decyzji o tym co jak lubi jeść. Można ja tylko ew. zachęcać do eksperymentów kulinarnych. Nic na siłę, bo to nic nie da. I nie zrzędzić, nie gadać o tym, nie załamywać rąk nad Nią. I nie głodzić, bo to barbarzyńska głupota, która spowoduje jedynie większy Jej upór. To jest trudny wiek i trzeba zacisnąć zęby, jednocześnie akceptując Jej decyzje. Tyle, że nie stwarzać Jej warunków do jedzenia tego, co nie właściwe. Niech w lodowce będą tylko te wartościowe produkty. Kieszonkowe? A niech wyda na co chce, jeśli jest rozsądnej wysokości, to szybko przeje i koniec. No i nie kupować Jej nic, niech sama sobie z kieszonkowego kupuje, niech odkłada. Szybko zauważy, że chipsy i czekoladki pochłaniają jej całe pieniądze i nie ma już na nic więcej. Tu trzeba sprytu i cierpliwości. Nic na siłę. Agnieszka K. edytowała ten post 28.01.2010 11:22
28.01.2010 11:16
Zabawa w gotowanie chyba byłaby lepsza dla dziewczyny niż chłopaka ;P
28.01.2010 11:18

Edyta Uberowicz
Błagam, pomóżcie.

A co tu jest do pomagania ?
Nie ma innej zlotej recepty - jest jedyna mozliwa: zlkwidowac calkowicie "zla liste", dawac do jedzenia to co powinno byc jedzone. Nie chce jesc kanapki, zabrac i nie dac nic az do nastepnego posilku. Tak robic z kazdym posilkiem przez dorosla osobe przygotowanym, to co naszykowane je w calosci albo wcale - obojetne co to bedzie czy to kanapki czy drugie danie z surowka. Miedzy posilkami NIC !
Jedynie konsekwencja moze naprawic dotychczasowy WIELKI BLAD ZYWIENIOWY !
28.01.2010 11:20
głodówki nie działaja- jak pisałam mu wystarczy suchy chleb

zabawa w kucharza to faktycznie dla dziewczynki a tu problem dotyczy CHŁOPCA
28.01.2010 11:22
To chyba faktycznie w takiej sytuacji moja przedmówczyni ma rację. Katarzyna Mazur - Mroczek edytowała ten post 28.01.2010 11:24
28.01.2010 11:23
sorry! jakoś mi się wydawało, ze o dziewczynę chodzi         
28.01.2010 11:24

Edyta Uberowicz
głodówki nie działaja- jak pisałam mu wystarczy suchy chleb

zabawa w kucharza to faktycznie dla dziewczynki a tu problem dotyczy CHŁOPCA

To nie dac suchego chleba, kanapka w calosci albo NIC !
28.01.2010 11:32

Edyta Uberowicz
głodówki nie działaja- jak pisałam mu wystarczy suchy chleb

zabawa w kucharza to faktycznie dla dziewczynki a tu problem dotyczy CHŁOPCA

To nie dawać nawet suchego chleba. Wszystko pochowane. Taki sam problem miała kuzynka ze swoim synkiem. Kubuś jadł tylko ziemniaki ze schabem i hamburgery z mc donalds. oprócz tego oczywiście wszelkiego rodzaju słodycze chipsy. i Głodówka zadziałała. Kubuś miał wtedy 7 lat. Potrafił sie uprzeć i nic nie zjeść nawet przez 2 dni, ale w końcu sie przełamał, zaczął próbować, oczywiście nie wszystko mu smakowało, ale zaczął jeść normalne kanapki, owoce. Na początku w niewielkich ilościach, ale teraz(minął już ponad rok) Kubuś bez problemu zjada obiad i inne posiłki
28.01.2010 11:38

Monika L.

Edyta Uberowicz
głodówki nie działaja- jak pisałam mu wystarczy suchy chleb

zabawa w kucharza to faktycznie dla dziewczynki a tu problem dotyczy CHŁOPCA

To nie dawać nawet suchego chleba. Wszystko pochowane. Taki sam problem miała kuzynka ze swoim synkiem. Kubuś jadł tylko ziemniaki ze schabem i hamburgery z mc donalds. oprócz tego oczywiście wszelkiego rodzaju słodycze chipsy. i Głodówka zadziałała. Kubuś miał wtedy 7 lat. Potrafił sie uprzeć i nic nie zjeść nawet przez 2 dni, ale w końcu sie przełamał, zaczął próbować, oczywiście nie wszystko mu smakowało, ale zaczął jeść normalne kanapki, owoce. Na początku w niewielkich ilościach, ale teraz(minął już ponad rok) Kubuś bez problemu zjada obiad i inne posiłki

Obawiam się, że różnica między 7 latkiem a 11 latkiem jest taka, że im starszy tym bardziej uparty. No i tu mamy do czynienia już z nastolatkiem, którego nie powinno się traktować jak smarkacza, bo to daje skutek dokładnie odwrotny od zamierzonego. Oczywiście jeszcze zależy od charakteru dziecka, ale generalizując.
28.01.2010 12:35
Dziecko się samo nie zagłodzi... Pozatym lista posiłków którą napisałaś nie jest aż tak uboga. Może i brakuje w niej owoców i warzyw ,ale co to za problem zamiast kotleta z miesa mielonego zrobic kotleciki z ciecierzycy które smakuja i wygladaja niemal ze identycznie ?Albo nawet do miesa dorzucic zmielona marchewkę i inne warzywa. A zamiast schabowego zrobić kotleta sojowego który również smakiem nie odbiega aż tak bardzo od schabu? Ciasto można zrobić np. ze śliwkami i już jakiś owoc zawsze się w brzuchu tego chlopaka znajdzie. Naprawde dziewczyny troche kreatywnosci   

P.S Pozatym jestem zdania ze jak dziecko nie chce jesc to nie je ... z głodu nie umrze. tymbardziej że to już duży chlopak , ma swój mózg i juz sam powinien sobie posilki przygotowywać ,ja w jego wieku robilam juz sama kanapki do szkoly dla siebie i dla siostry i mamie pomagalam przy obiedzie...
28.01.2010 12:56
A ja myślę, że pomysł z kucharzeniem dla chłopca też nie jest taki najgorszy. Znam takich, którzy się rwą do kuchni, aby pomagać, a jak zostaną dopuszczeni to jaka radość, zależy od charakteru oczywiście, bo nie mówię, że każdemu to się spodoba. A kreatywność Koleżanki przede mną też jest jakimś pomysłem. Nie ma co dać się zastraszyć dziecku   
28.01.2010 15:12
Mój brat mial taki okres w wieku 10 lat.Tylko napoje slodzone,słodycze i chipsy,ewentualnie nutella czy mleko z czekoladowymi platkami.Moja mama zastosowała głodówkę.Pierwszego dnia nic do ust nie zwiął.W zasięgu jego dłoni znajdowała się tylko woda mineralna,naturalne soki i prawdziwe posilki jednak bardzo pieknie ozdobione.Jeden dzień wytrzymał.Drugiego dnia zjadł prawdziwe śniadanie bez większego problemu.Sam przyszedl do kuchni mówiąc "mamo zrob mi cos do jedzenia".
Sposob uznany za niehumanitarny ale jakze skuteczny ;P
28.01.2010 19:52
Dzieckao w tym wieku rowniez ma kaprysy .Majac w zasiegu wzroku slodycze i napoje sladzone zapotrzebuje swoj organizm .Ja bym temu chlocu nie wystawala takich napojow.Nie pokazywac przez kilka dni slodyczy.Jak wyglodnieje bedzie jadl.A jezeli nie to trzeba poczekac.Moi chlopcy wszystko zjadali w wieku dojrzewania okolo 16 roku zycia i zyja.Bylo ciezko bo jedli czasami tylko chleb z maslem i ogorkiem.Ale przemycalam w kotletach mielonych i zupy - jarzyny drobno tarkowalam.Dzieci w tym wieku lubia chrupac marchewke i jablko.Trzeba proponowac i jadac razem z dziecmi - nawet wieczorem.Dzieci jak widza ze zjadamy ze smakiem to czasami zaczynaja jesc to co dorosli.
28.01.2010 20:03
A co dzieciak pije? Chyba oprocz coli, ktora pewnie uwielbia, pije tez jakies soki? Wiec owocow troche dostarcza organizmowi   Poza tym uwazam, ze dzieciakowi przejdzie-smaki sie zmieniaja wraz z wiekiem.Jako 11 latka na pewno nie pozwolilabym ,zeby matka "kazala" mi jesc cos innego,niz chce.sadze,ze u tego chlopca tez nic nie zadziala,to juz nastolatek,a nie przedszkolak  

W koncu sam zrozumie swoje bledy zywieniowe   Choc ja owocow i warzyw nie lubie do tej pory, jestem wybitnie miesozerna   
28.01.2010 20:06
3-5 posiłków dziennie (zależnie, jak jedzą rodzice), gotowane tylko "pod nich", o stałych porach. Dobrze, jeśli te pory są gdzieś rozpisane, bo to daje dziecku w pewien sposób poczucie stałości i bezpieczeństwa. Siadamy do posiłków razem (tak często, jak to tylko możiwe), a jeśli nie, tłumaczymy dlaczego zaistniała taka konieczność, jemy tylko przy stole. Nie odchodzimy, póki wszyscy nie zjedzą, chyba, że zajdzie jakaś potrzeba wyższa    Eliminuje się przegryzki. Podane do stołu na 7.00, a do 8.00 ma być zjedzone. Nie? To zbierane ze stołu, wyrzucone/schowane do lodówki, tak, czy siak: znika    Następny posiłek dopiero w zaplanowanej porze. jest na 13.00, a do 14.00 ma być zjedzone. Nie? To zabierane ze stołu... i tak w kółko   

Miałam już kilka spotkań z niejadkami i ich przekonanie, że mogą nie zjeść tego, co zostało podane, wynika wyłącznie z faktu, że znają swoich rodziców i są wystarczająco bystrzy, by stwirdzić: zrobi im się mnie żal, przecież zawsze ulegają i później karmią mnie pysznościami, wystarczy opuścić jeden posiłek.
Znam tylko jedno dziecko, którego nie złamała ta metoda i owym dzieckiem byłam ja sama    nie jem mięsa od 5 roku życia i potrafiłam nie jeść cztery dni, tyle wytrzymywałam i pewnie więcej nie zniosłabym głodu, ale po tych czterech dniach mama akurat nie dawała już psychicznie rady, a babcia odpuszczała nawet po jednym posiłku    raz jedyny "uległam", skończyło się na zwrocie i od tamtej pory mięsa w ustach nie miałam...    jednak jeśli u tego dziecka to tylko rozpieszczenie, a nie wstręt psychiczny, na pewno ulegnie, kwestia tylko, kiedy zrozumie, że nie ma wyjścia i że tym razem rodzice nie dodadzą do parówki ketchupu, a najwyżej sprzątną ją ze stołu   
28.01.2010 20:16

Anna J.
3-5 posiłków dziennie (zależnie, jak jedzą rodzice), gotowane tylko "pod nich", o stałych porach. Dobrze, jeśli te pory są gdzieś rozpisane, bo to daje dziecku w pewien sposób poczucie stałości i bezpieczeństwa. Siadamy do posiłków razem (tak często, jak to tylko możiwe), a jeśli nie, tłumaczymy dlaczego zaistniała taka konieczność, jemy tylko przy stole. Nie odchodzimy, póki wszyscy nie zjedzą, chyba, że zajdzie jakaś potrzeba wyższa    Eliminuje się przegryzki. Podane do stołu na 7.00, a do 8.00 ma być zjedzone. Nie? To zbierane ze stołu, wyrzucone/schowane do lodówki, tak, czy siak: znika    Następny posiłek dopiero w zaplanowanej porze. jest na 13.00, a do 14.00 ma być zjedzone. Nie? To zabierane ze stołu... i tak w kółko   


Jestem w szoku, ze ludzie moga miec tak odmienne zdania  
Nie wyobrazam sobie zastosowania opisanych przez Ciebie pomyslów, jezeli chodzi o 11-latka  

11 latek, jak sie uprze, to nie bedzie jadl niczego, buntujac sie przeciwko jego zdaniem czepialskim, staromodnym starym   Ew. w szkole zakupi chipsy i batony na zapas (do domu), po drodze ze szkoly kupi hamburgera, czy kebaba a rodzicow i ich, jego zdaniem bzdurne wymysly miec bedzie w glebokim powazaniu  
11 lat to strasznie glupi wiek,rodzice nie sa juz dla dziecka najwiekszym autorytetem, dobre nawyki zywieniowe trzeba bylo wyrabiac duuuzo wczesniej. Teraz rodzicom pozostaje tymczasowo pogodzic sie z losem  
28.01.2010 20:27
ja wiem, że psychika jedenastolatka, to taki osiołek, co pod górkę nie, bo ta górka jest głupia, wysoka i ta górka go nienawidzi...    studiuję psychologię    ale każdego człowieka można złamać, zależne to jest tylko od konsekwencji i upływu czasu. Jeśli nawet przepości 3 dni, to krzywda mu się nie stanie, a jeśli jeszcze rodzice dołączą do tego ograniczenie kieszonkowego na jakiś czas (wyjaśniając rzecz jasna, czym jest to spowodowane), lub będą wydatki kontrolować, a raz w tygodniu zrobią mu dzień "możesz jeść wszystko", to przez resztę tygodnia będzie się żywił dobrze. Jeśli nie... wiesz, co będzie za 2-3 lata, kiedy zacznie się PRAWDZIWY bunt i hormony wkroczą do akcji?   
I kiedy już metabolizm mu zwolni, jak ciężko będzie schudnąć? Bo tak niezdrowe przyzwyczajenia pozostają na zawsze, wiem po moim bracie, który na dzień dzisiejszy z owoców zje pomarańczę, a z warzyw... pomidora lub ogórka (ale tylko kiszonego!) do schabowego... Teraz jest pełnoletnim, dorosłym mężczyzną i odchudzać próbował się już nieraz, ale nie potrafi, bo im później się o tym pomyśli, tym trudniej zmienić przyzwyczajenia...
Warto powalczyć trochę w imię tak wygody rodziców, jak i szczęścia dziecka w przyszłości. Anna J. edytowała ten post 28.01.2010 20:46
28.01.2010 20:44

Anna J.

I kiedy już metabolizm mu zwolni, jak ciężko będzie schudnąć?


To juz glownie kwestia genetyki, ruchu lub jego braku i predyspozycji organizmu-znam osoby chude,jedzace potrawy ociekajace tluszczem oraz osoby grube, ktore jedza same "zieleninki"  

Bo tak niezdrowe przyzwyczajenia pozostają na zawsze, wiem po moim bracie, który na dzień dzisiejszy z owoców zje pomarańczę, a z warzyw... pomidora lub ogórka (ale tylko kiszonego!) do schabowego...


No widzisz,nie do konca   Ja wprawdzie warzyw i owocow w czystej postaci raczej nadal nie jadam, ale np. gdy stalam sie bardziej swiadoma tego, jak powinno sie jesc, wprowadzilam do swojej diety miesa pieczone,soki z owocow(robione w domu) oraz potrawy kuchni srodziemnomorskiej - makarony z ciemniej kaszy,oliwe z oliwek, pesto i inne "sosy" typowo wloskie (polecam firme Sacla Italia, ich sosy... mniiaaaaammm  )
Oprocz tego zmienil mi sie smak-jeszcze jako nastolatka bylam fanka slodyczy i lodow. Teraz obu NIENAWIDZE!!!-nie jstem w stnie zjesc calego batona,z lodem tez sie strasznie mecze.U tego dzieciaka tez moze sie wszystko zmienic   liv 23 edytowała ten post 28.01.2010 20:55
28.01.2010 20:55
Ja w wieku lat 11 jadłam bardzo nieregularnie, nie podjadałam za dużo w szkole a warzywa jadłam tylko w kanapkach, stop, ja wszystko jadłam w kanapkach. Mama chowała mi w bułkę rybę, bo do tej pory ryb nie znoszę a to przecież potrzebne. I jestem pewna, że gdybym została wtedy w jakikolwiek sposób zmuszona do zjedzenia czegoś co mi nie pasowało to nawet bym na to nie popatrzyła, z resztą nie jedna zupa popłynęła tam gdzie zdechłe rybki płyną   To potrwa góra 2 lata, trzeba przeczekać. I może robić do szkoły smaczne kanapki? Normalne pytanie: Z czym byś chciał bułkę do szkoły, żebyś zjadł bo inaczej będzie mi przykro? I zrobić, ewentualnie dorzucić coś od siebie i schować pod szynką  
28.01.2010 23:22
Witaj, chyba nie ma uniwersalnej recepty na takiego niejadka. Moim zdaniem dużo zależy w tym przypadku od rodziców, ich stanowczości i konsekwencji we w prowadzaniu zasad chociażby trochę "zdrowszego żywienia". Dopóki w domu będą chipsy, słodycze, nutella i frytki, to nic z tego nie wyjdzie. Ktoś tu proponował robić kotlety z ciecierzycy, dodawać warzyw do kotletów - niestety te numery mogą się nie udać w przypadku takiego niejadka.
Wydaje mi się że tu trzeba albo przegłodzić dziecko (drastyczna metoda) albo próbować zmieniać metodą małych kroków.

Opiekuję się akurat nieco młodszą dziewczynką (7 lat), która, gdyby jej pozwolono - jadłaby mniej więcej to samo. Tylko nam udało się przy współpracy rodziców i babci nieco zmodyfikować jej jadłospis. Mała jadła tylko tosty z masłem, rosół z kluskami oraz same kluski (z masłem lub bez niczego), smażonego kurczaka jak w KFC oraz nuggets'y. Żadnych owoców i warzyw oczywiście. Żadnego mleka i białego sera. Wielką łaskę zrobi jak zje kilka malutkich kawałeczków jabłuszka (raz w tyg.).

Lubi oczywiście słodycze, chipsy, frytki, colę, tylko oczywiście matka konsekwentnie zabrania kupowania wszystkich tych rzeczy. Ja również zabroniłam dawać kieszonkowe do szkoły (które byłoby wydane na batony). Dzięki temu je po szkole obiad (rosół póki co niestety   . Oczywiście nie ma jeszcze jakichś spektakularnych sukcesów, ale przez kilka miesięcy dziecko odzwyczaiło się od słodyczy, je znacznie mniej klusek, nie robię frytek, tylko obgotowuje i podsmażam lekko ziemniaczki (które nazywamy "frytkami", ale mniejsza o nazwę    dziecku smakują    ). Robię pizzę sama (lubi Margaritę - oczywiście sosik pomidorowy    ). No i wielkie osiągnięcie, że zaczęła jeść biały ser w postaci, o której nawet nie podejrzewa    - małych serowych placuszków, nawet nie słodkich z minimalna ilością mąki. Pije soki owocowe (ufff...    ). A, i pije mleko waniliowe. Cóż, na razie dobre przynajmniej i to.
Słodycze (z reguły jakąś krówkę czy mambę) dostaje raczej w nagrodę i w baaardzo ograniczonych ilościach. Chipsy na specjalne okazje (raz na 1-2 mies.) i to tylko malutką paczuszkę.

Ale dość może o mojej podopiecznej. Wydaje mi się, że 11-latek to już myślący człowiek i przede wszystkim powinno mu się ciągle uświadamiać szkodliwość jego sposobu odżywiania. Przecież jest na pewno w IV czy V klasie, a już w IV mają na przyrodzie piramidę żywienia itd. Nie należy traktować go z góry.

Chyba jest jakiś problem z jego rodzicami, że pozwolili mu kiedyś tak jeść i nic z tym dotychczas nie zrobili.
29.01.2010 00:55
« Powrót do listy tematów