|
Abstrahując od głównego tematu braku akceptacji, Małgorzato, za minimalne wynagrodzenie w naszym państwie pracuje się 8h dziennie, 40h w tygodniu. Pracujesz po 12h na dobę za minimalna stawkę, 5 dni w tygodniu (?), tak zrozumiałam. Będę się powtarzać zapewne, ale upieram się jednak, że wszystko jest kwestią wyboru. Żeby było jasne, ja Twojego nie neguję, ale nie zdecydowałabym się na taki rodzaj pracy (niezależnie od tragicznej sytuacji materialnej). Dałaś (niepokojący) przykład swojego taty ("mój tato chodził na 3 etaty i nie było go w domu bo musieliśmy z czegoś żyć...."), w pewnej opozycji do możliwości (?) Twojego męża lub Twoich do wpłynięcia na niego), przy czym sama jesteś w tej chwili w kontrze do niego przez to, że zauważyłaś, że Twój synek nierównomiernie "rozlewa" swe uczucia/emocje między Wami. Echh.. na pewno musi być trudne do zniesienia, stanie z boku. Powiem Ci tak : na pewno ciężko przełknąć taki stan rzeczy (dziecko uwielbia tatę, a mam gdzieś tam niedostrzegalna..), zachować spokój ducha i uśmiech na twarzy, ale w tak frustrujących okolicznościach czasem trudno zachować ten spokój ducha i uśmiech na twarzy również w stosunku do.. męża. Także "zagrożone" mogą być relacja mama-tata, a nie tylko dziecko-mama. Mam nadzieję, że nie uraziłam Cię tymi refleksjami.
Anna P. edytowała ten post 08.12.2011 21:41
|