Mój Synek mnie nie akceptuje

Forum » Zdrowie i rozwój dziecka

Małgorzata R.

Jolanta W.

Małgorzata,pół wieku to dla nas jest wczoraj.Ja zaczynałam Liceum,Mama ,Tata pracowali wszystko było zgrane w czasie.
Pół wieku temu kobiety nie myślały o siedzeniu w domu i klepaniu biedy.Czasy i tak były szare i biedne.Książęta zostali wymordowani w czasie wojny i po wojnie.
Obecne pokolenie młodzieży i dzieci jest przekonane,że pieniądze dostaje się z bankomatu.Wink 

Pół wieku temu ja się uczyłam,mama zajmowała się domem / 4 dzieci /. Utrzymywał nas ojciec.

I klepało się biedę.Bo w latach 60 wypłaty były marne,w sklepach nie było jak teraz tyle badziewia ,które oko przyciąga.Lata 50 i 60 były  ,aby było więcej dzieci i takie rodziny które miały nie jedno dziecko a więcej ,i tylko ojciec pracował to sobie można wyobrazić ich życie, ale dało się żyć.A w dzisiejszych czasach niestety nie.

03.12.2011 10:37

No i Ania odleciała   

03.12.2011 10:39

No to taki pan jak Twój Tata pasował by do Ani.We własnym interesie pracuje się po 14 godzin na dobę,a Mama rozpalała
ognisko domowe i miłości i nic nie robiła tylko "siedziała" w domu.To przekracza moją wyobraznię.Jedyna rozrywka to miłość i jej efekt 4 dzieci.Nie wiadomo tylko czy Ania chciałaby tyle dzieci i tą pracę przy nich.Laughing 

03.12.2011 10:43

Co to za Ania, bo jej profil jest dla mnie niewidoczny?Surprised Ania wykazała się w swoim poście arogancją typową dla młodej kobietki, która biedy w życiu prawdopodobnie nie zaznała (dzięki mamie i tacie), i która karmi się wyobrażeniami na temat życia, którego też nie zaznała. Ale w pewnym sensie takie są prawa młodości. Potem wchodzi się w kierat głównie obowiązków, nie starcza na więcej niż podstawowe potrzeby i zaczyna docierać do główki, jak to naprawdę wygląda i ile się trzeba nauwijać, żeby życie własne i ew. rodziny ustawić na jako takim przynajmniej poziomie (nie myślę w tym miejscu wyłącznie o finansach).

03.12.2011 15:35

Danusiu, Ania napisała co wiedziała, albo co jej się zdawało, że wiedziała, poczytała o prawdziwym życiu i chyba to ją przeraziło, bo zlikwidowała profil.  Laughing

03.12.2011 16:00

No i masz, zniechęciło się dziecko Tongue out I tak musi sama przeżyć wszystkie etapy po kolei, żeby uwierzyć, że życie to jednak nie taka prosta sprawaWink I dobrze. 

03.12.2011 16:52

I już teraz nie potrafiła stawić czoła naszym postom, a co dopiero w życiu.

Ania N. jest z pokolenia dzieci które uważają ,że wszystko im się należy,ale życie pisze nieraz inną treść i takie kobiety nie radzą sobie w życiu .

03.12.2011 17:07

Jak widzę jedna z Pań mi pojechała że pracuję po 12 godzin. Powiem tak jakbym mogła zrezygnować z pracy zrobiłabym to bez wahania tylko moje dziecko nie miało by gdzie mieszkać i co jeść cała moja pensja (zaznacze że nie jest wysoka najniższ krajowa) idzie na spłatę kredytu. Nie będę się tłumaczyć z tego jak kierownictwo firmy ustala mi godziny pracy chciałabym móc nie pracować a tylko męża "wysyłać" do pracy i żyć z jego pensji. Kiedy ja byłam mała mój tato chodził na 3 etaty i nie było go w domu bo musieliśmy z czegoś żyć....Zyczę wszystkim panią żeby nie musiały pracować tak jak ja i cieszyć się z siedzenia w domu  

A wracając do tematu to zmieniłam swoje nastawienie codziennie powtarzam sobie że Synuś mnie kocha i ja go kocham nad życie i będę zawsze kiedy będzie mnie potrzebował a kiedy tylko mogę jestem z nim i nic inne się nie liczy.

08.12.2011 12:15

"A wracając do tematu to zmieniłam swoje nastawienie codziennie powtarzam sobie że Synuś mnie kocha i ja go kocham nad życie i będę zawsze kiedy będzie mnie potrzebował a kiedy tylko mogę jestem z nim i nic inne się nie liczy."


Bardzo dobrze Małgorzato    Przyjdzie wkrótce moment, że synek ci to wynagrodzi, zobaczysz    

08.12.2011 12:33

Abstrahując od głównego tematu braku akceptacji, Małgorzato, za minimalne wynagrodzenie w naszym państwie pracuje się 8h dziennie, 40h w tygodniu. Pracujesz po 12h na dobę za minimalna stawkę, 5 dni w tygodniu
(?), tak zrozumiałam.

Będę się powtarzać zapewne, ale upieram się jednak, że wszystko jest kwestią wyboru. Żeby było jasne, ja Twojego nie neguję, ale nie zdecydowałabym się na taki rodzaj pracy (niezależnie od tragicznej sytuacji materialnej).

Dałaś (niepokojący) przykład swojego taty ("mój tato chodził na 3 etaty i nie było go w domu bo musieliśmy z czegoś żyć...."), w pewnej opozycji do możliwości (?) Twojego męża lub Twoich do wpłynięcia na niego), przy czym sama jesteś w tej chwili w kontrze do niego przez to, że zauważyłaś, że Twój synek nierównomiernie "rozlewa" swe uczucia/emocje między Wami. Echh.. na pewno musi być trudne do zniesienia, stanie z boku. Powiem Ci tak : na pewno ciężko przełknąć taki stan rzeczy (dziecko uwielbia tatę, a mam gdzieś tam niedostrzegalna..), zachować spokój ducha i uśmiech na twarzy, ale w tak frustrujących okolicznościach czasem trudno zachować ten spokój ducha i uśmiech na twarzy również w stosunku do.. męża. Także "zagrożone" mogą być relacja mama-tata, a nie tylko dziecko-mama.

 

Mam nadzieję, że nie uraziłam Cię tymi refleksjami.

Anna P. edytowała ten post 08.12.2011 21:41
08.12.2011 17:58
« Powrót do listy tematów