|
Aleksandra Dryja
A moim zdaniem, osoba z doświadczeniem, nieważne, czy własnym, czy "nianiowym" jest 100 razy lepsza niż studentka pedagogiki. Owszem, może taka osoba ma wiedzę, i rozpoznaje pewne schorzenia, problemy. Ale pamiętajmy, że na Niani świat dziecka się nie kończy. Są rodzice, jest jego pediatra...
Dlaczego tak uważam? Od razu uprzedzam -są to WYŁĄCZNIE moje dywagacje, takie na zwykły babski rozum. Jeśli ktoś się nie zgadza, ma argumenty -bardzo proszę bez "wojny" Każdy ma prawo mieć swoje zdanie, a forum jest po to, aby je wyrażać
Wiedza nabyta na studiach powoduje, że ma się pewne schematy, dziecięcych charakterów, zachowań, typów, i to może rzutować na pracę i podejście - automatycznie schematowe, jak w podręcznikach. Przynajmniej z założenia, a potem chyba cięzko to odkręcić. Każda Niania która po prostu ma doświadczenie z wieloma dzieciaczkami, wie że KAŻDE jest NIEPOWTARZALNE, i kazde wymaga innego podejścia. To zresztą się wałkuje obecnie w innym wątku - nie można z góry zakładać, "bo tak się usłyszało od wykładowcy", co powinno, a co nie, konkretne TO dziecko. TO dziecko NIE JEST "innymi" dziećmi, "ogółem" dzieci, "przeciętnym" dwu-trzy....latkiem. A wydaje mi się, że odruchowo, można tak "szufladkować" dzieciaki, właśnie z powodu nabytej wiedzy o "schematach", "przeciętnych umiejętnościach/potrzebach". To samo tyczy się podejścia do usposobienia malucha. Inaczej: Ja nie mam pojęcia, pod jaki typ charakterologiczny "podpada" moje dziecko , ale pewnie gdybym się mądrych książek naczytała, to bym potem zaczeła do niej podchodzić wg tego schematu. Zaś jest milion tysiąców drobiazgów, które czynia z każdego małego człowieczka, kogoś absolutnie wyjątkowego, i najważniejsze jest umieć po prostu go słuchać i rozumieć -a do tego wystarczy doświadczenie, i oczywiście - duuuużo chęci i miłości do dzieci jako takich.
Podkreślam jeszcze raz, że to tylko i wyłącznie moje osobiste przemyślenia, nie uważam tego za prawdę objawioną, niemniej jednak wczasach kiedy wahałam się między karierą Niani, a kontynuacją poprzedniej kariery zawodowej, rozważałam tez zatrudnienie Niani, i z góry z mężem skreślaliśmy młode osoby po studiach pedagogicznych. Przykro mi, ale tak było. Stawialiśmy na osoby z doświadczeniem, najlepiej starsze od nas, które wychowały własne dzieci, a teraz chcą zająć się innym dzieckiem.
|