|
Witam. Ja powiem tak: Panie opiekunie, który równiez jest pracodawcą, Pan rozpoczął ten wątek narzekaniem na brak chętnych do pracy, a może na brak chęci do pracy jaki pan obserwuje u opiekunów. Pani Hanna odpowiedziała dość rzeczowo, też narzekając na...marne płace i niedocenianie naszej pracy. To chyba na temat, w tym wątku jak widzę obie strony (pracodawca i pracownik) ponarzekali sobie. I wszystko jasne, przynajmniej dla mnie. Pracodawcy, zacznijcie nas doceniać i odpowiednio (ODPOWIEDNIO do kwalifikacji i także serca wlożonego w pracę) płacić a zapewniam, że nie zawiedziecie się i nie będziecie mieli na co narzekać (jak również my, opiekunowie). Oczywiście mogą się zawsze zdarzyć niechlubne wyjątki, ale ponoć wyjątek POTWIERDZA regułę. A co do pracy z powołania.... owszem to jest ideał, ale nie zawsze tak jest że człowiek zostaje opiekunem osób starszych i chorych z powołania i własnego wyboru. Czasem plany swoją droga a życie niestety pisze inny scenariusz, dla mnie ważne jest żeby cokolwiek sie robi, nie robic tego "na odwal się". Dlatego, choć praca jako opiekunka nie była nigdy w młodości moim marzeniem, staram się ją wykonywać SOLIDNIE i nie tylko.... Pierwszym moim doświadczeniem w tej pracy była opieka nad moją własną ukochana babcią, chorą na alzheimera, przez 4 lata, w moim domu. Opiekując się teraz osoba starszą, babcią czy dziadkiem, zawsze pamiętam jak moja babcia reagowała na głos, na opowieści, piosenki, na spokojne (ale stanowcze) obchodzenie się z nią, ze śmiechem z przegadaniem.... Zawsze sie uspokajała. I tak się staram traktować osoby którymi się opiekuję teraz- jak moją własną babcię. Nie całkiem dlatego, że mam "powołanie" ale dlatego, że uważam iż tak łatwiej dla obu stron...i dlatego, że pamietam opiekę nad moja babcią i nie chciałabym, aby ktoś kiedyś moją mamę albo i mnie (wszystkich nas to czeka, starość to po prostu jeden z etapów życia na tym padole...)traktował inaczej. Możemy sobie tu ponarzekać na zarobki albo na chęci opiekunek...ale pamiętajmy, że NIKT nie jest idealny. Ani osoba starsza wymagająca opieki, nieraz schorowana i po prostu zmeczona długim życiem, wychowywaniem dzieci, wnuków, chorobami, nieraz operacjami, ani pracodawcy, czyli rodziny osób starszych, zapracowani, czasem zmęczeni juz ta pracą "na 2 albo i 3 etatach" a tym bardziej my, opiekunowie.... Po prostu szanujmy sie nawzajem, to podstawa. I badżmy sobą , nie udawajmy lepszych niz jesteśmy, bo w tej pracy może szybciej niz w innej "wyjdzie szydło z worka". A już tak bardzo moim prywatnym zdaniem: opiekunki, opiekunowie, nianie i pomoce domowe ogólnie- powini być wynagradzani po prostu LEPIEJ niż to ma miejsce teraz. Cóż, mamy kryzys....więc mamy też kryzys ze znalezieniem odpowiedniej opiekunki. Kto zarabia GODZIWIE, nie pozwoli sobie na startę takiej pracy, czyli będzie pracował SUMIENNIE, da w pracy całego siebie. W pracy, podkreślam, bo to praca jak każda inna, ani lepsza ani gorsza. Ja pracuję obecnie za granicą (chciałabym w Polsce, bo i tu gdzie jestem zarobki spadają) i jeden fakt mnie w tej pracy dobija (poza kwestią wynagrodzenia): to, że pracodawcy coraz częściej WYMAGAJĄ (wręcz uzależniają od tego zatrudnienie), aby opiekunka nie miała ŻADNYCH zobowiązań, czyli: męża, dzieci, wnuków, nie chorowała, nie miała ŻADNYCH kłopotów, do tego ma być SILNA (aby móc dźwigać osobę leżącą), wesoła, itp. Jednym słowem, aby była robotem zaprojektowanym do idealnej i kompleksowej opieki. Pracodawcy, pomyślcie choć chwilę o tym, że opiekunka to też CZŁOWIEK! Każdy ma jakąś rodzinę, skądś się przecież wzięliśmy na tym świecie, mamy dzieci, wnuki, to dla nich pracujemy, żeby ich utrzymać! Nasze życie prywatne jest równie ważne jak Wasze, drodzy pracodawcy!
|