|
Miałam przymusowy urlop 2 tygodnie w wakacje , niestety nic nie zaplanowałąm bo dowiedziałam się o urlopie z kilkudniową zapowiedzią, myślę,że nie jestem zmęczona, nawet wręcz przeciwnie, jestem małym pracusiem. Myślę,że nawet niema jakich obowiązków mi dokładać, ponieważ od razu jak przychodzę zajmuję się małym, daje śniadanko, przebieram , odsadzam na nocnik, potem zabieram do pokoju aby dał rodzicom pozbierać się do pracy, po ich wyjściu wstawiam zupę,które często jada jako drugie śniadanie, po zjedzeniu idzie się zdrzemnąć , ja w tym czasie sprzątam naczynia, ogarniam kuchnię i szykuję na obiad (rozmrażam mięsko itp) jak wstaje idziemy na spacer,kupujemy potrzebne produkty na obiad po powrocie daje małemu chwilę samodzielnej zabawy a ja kończę obiad, jemy, sprzątam, bawimy się, czytamy, robimy zajęcia plastyczne itp ogarniamy pokój przed powrotem mamy i wraca mama. Jestem trochę przybita z powodu godzin ,ponieważ fakt faktem jestem tam 10h , wyszło by mniej gdyby mama małego od razu po moim przyjściu wychodziła a tak to czasami bierze prysznic, suszy włosy, układa, ubiera się, je śniadanie i tak czas leci , nim dojedzie samochodem i minie jej 8h to wraca po 16 a wychodząc o 6.15 byłaby w domu po 14.30. Różnica ogromna. No ale cóż praca to praca , niema co narzekać, w końcu niema tak źle. Dziękuje ,za wszystkie wypowiedzi. Chciałabym też doradzić się w pewnej sprawie, ponieważ ostatnio zdarzyło się,że mama małego przyjechała 40min później to była 11 h mojej pracy i powinnam policzyć sobie to jako nadgodzinę, przyjechał jej mąż i odwiuzł mnie do domu, przy wypłacie przypomniałam o tej jednej nadgodzinie, bo zawsze pytają czy o czyms zapomnieli i mama zrobiła dziwną minę, mówiąc ,że przecież jej mąż mnie odwiuzł, fakt faktem ale dziecko samo nie siedziało 40pare minut,myślałam,że odwiuzł z grzeczności, poczułam się jak jakaś pazerna małpka co o tym myślicie?? powinni mi zapłacic czy ja powinnam się wstydzić przeprosić i nie rządać zapłaty??
|